Jak wzbudzić w dziecku ciekawość świata

Ciekawość to pierwszy stopień do… szczęścia. Badania dowodzą, że tak ona, jak i otwartość na nowe mają związek z poczuciem szczęścia i odczuwaniem satysfakcji z życia. Dlatego od najmłodszych lat warto budzić w dziecku małego odkrywcę – to świetna inwestycja w jego rozwój i samopoczucie. Czy wiesz, jak to zrobić?

 

Jak wzbudzić w dziecku ciekawość świata?

 

Dzieci interesują się wszystkim, co je otacza. To dlatego wszystko muszą studiować, dotykać i smakować. To, że maluch psuje różne rzeczy, wylewa płyny czy rzuca przedmiotami jest niczym innym niż doświadczeniem i badaniem naukowym, czyli formułowaniem hipotez i ich weryfikacją.

 

Dzieci intuicyjnie działają jak naukowcy – mają otwarte głowy i cele poznawcze.

Ponieważ dzieci mają w sobie naturalną potrzebę poznawania otoczenia, nie należy im w tym przeszkadzać swoją dorosłą logiką i optyką oraz „będzie bałagan”, „podłoga się będzie lepić” i innymi przyziemnymi argumentami. Oczywiście trzeba mieć dziecko na oku, a i zadbać o jego bezpieczeństwo – np. zabezpieczenie schodów, gniazdek elektrycznych, szuflad czy usunięcie z zasięgu rąk tabletek, detergentów czy ostrych przedmiotów.

Dzieciaki mają mnóstwo pytań na temat otaczającego je świata, co czasem może męczyć i irytować. Trzeba to przetrwać. Mało tego! Nie należy zbywać małych odkrywców krótkim „nie wiem” czy „bo tak jest”, a starać się wytłumaczyć pojęcie czy zagadnienie, no i zachęcić do dalszych poszukiwań. Dajmy dziecku do zrozumienia, że ważne jest dla nas i ono, i jego pasje.

Stwarzajmy sytuacje, które wyzwalają, pielęgnują i zaspokajają ciekawość. Kino, teatr, muzeum, warsztaty to oczywiste rozwiązania, ale jest to proste także w codziennym życiu. Warto wykorzystywać różne sposobności. Zwyczajny spacer może być zachętą do rozmowy o wszystkim, co nas otacza, ale i do zabawy – tak w poszukiwaczy skarbów czy tropicieli, jak i w bajkopisarza. Wystarczy stworzyć atmosferę przygody, by popołudnie spędzone w domu było okazją do ekscytujących odkryć.

Inicjujmy rozmowy o świecie. Nie musi to być panel dyskusyjny z zakresu paleontologii czy wykład o budowie Układu Słonecznego. Po prostu przy każdej nadarzającej się okazji pokazujmy, jak co działa, do czego służy, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej. Dla nas wiele rzeczy i zjawisk to oczywistości, ale dla dziecka wszystko jest nowe i zagadkowe. Świat i codzienność dla małych odkrywców to wielkie laboratorium i przygoda. Wykorzystujmy to.

 

Pozwalajmy na oryginalność i wdrażanie własnych pomysłów i koncepcji, a i naukę na własnych błędach. Jeśli dziecko chce zbudować wieżę, której konstrukcja nie ma prawa się utrzymać – pozwólmy mu na to. Niech uczy się poprzez własne doświadczenie. Dziecko powinno eksperymentować i doświadczać.

Warto też szukać inspiracji w internecie – to nieograniczone źródło wiedzy. Podróże w najdalsze zakątki świata (dzięki zamieszczonej w sieci grafice), spotkania z dzikimi zwierzętami (to rola filmików i programów) czy spacery po nieznanych okolicach (patrz mapy i możliwości, jakie daje street view). Do tego interaktywne muzea, strony z zabawami edukacyjnymi, platformy tematyczne. Warto z tego korzystać.

Zawsze warto zachęcać dziecko do wyrażania swoich poglądów, zajmowania stanowiska, poszukiwania rozwiązań, podejmowania decyzji i dokonywania wyborów. Kreatywność w myśleniu, swoboda w formułowaniu refleksji i prezentacji stanowiska to pojęcia i umiejętności kluczowe w rozbudzaniu ciekawości świata i otwartości.

 

Podsuwajmy dzieciom książki, encyklopedie, albumy, ale i beletrystykę. To otwiera wiele drzwi.

Nie warto wymuszać na dziecku zainteresowania obiektami czy tematami, na które ono nie zwraca uwagi, nie lubi bądź są dla niego zbyt skomplikowane. Nie mierzmy dzieci swoją miarą, nie realizujmy nimi swoich marzeń, planów i ambicji. Do rozwoju i rozbudzania ciekawości dziecka najlepsze są codzienne tematy, proste zabawki i przedmioty codziennego użytku, a kluczowe jest indywidualne podejście, czyli podążanie za uwagą i zainteresowaniami dziecka.

Dzieci są odkrywcami, dlatego nie zabijajmy w nich odwagi, otwartości i chęci poznawania nowego. Nie straszmy – nie krępujmy przesadnymi ograniczeniami i własnymi lękami. Nie zniechęcajmy, bo sami czegoś nie lubimy. Wręcz przeciwnie. Zachęcajmy do próbowania, przymierzania sytuacji, działania i kreatywności. Pokazujmy, że wierzymy w możliwości dziecka.

 

Jeśli dziecko chciałoby spróbować swoich sił jako gitarzysta, nie mówmy, że kupimy mu gitarę dopiero wtedy, gdy nauczy się na niej grać. Jeśli chce zrobić w domu masę plastyczną, nie mówmy mu, że jest na to za małe. Jeśli dziecko chce biegać, nie mówmy mu, że się spoci, a kiedy marzy o tym, by wspiąć się na drabinki – że na pewno spadnie. Asekurujmy, ale nie podcinajmy skrzydeł.

Wymyślajmy zabawy, w których czuć ducha przygody, ale i zachęcajmy dziecko do kreowania własnych scenariuszy: przecież każda kąpiel w wannie może stać się morską przygodą, spacer osiedlowymi uliczkami – wyprawą w nieznane, a wycieczka do lasu poszukiwaniem skarbu.

Nie mniej istotne są zabawki i gadżety, które wspierają rozwój i uatrakcyjniają zabawę. W sklepach można znaleźć wiele propozycji dla małych naukowców i odkrywców – są to gry dydaktyczne, domowe laboratoria, ale i takie akcesoria jak latarki, lornetki, plecaki, pudełka na skarby, zeszyty na notatki. Potraktujmy to jako wkład w inwestycję. Przecież dzięki rozbudzaniu ciekawości dzieci będą się łatwiej uczyć, lepiej rozwijać i będą szczęśliwsze.

Pamiętajmy, że mały wielki odkrywca poznając świat musi być odpowiednio wyposażony. Dbajmy, by dzieci były ubierane w wygodną odzież, która nie krępuje ruchów – i którą można ubrudzić np. podczas eksplorowania podwórka. Przydadzą się też wygodne – zdrowe i certyfikowane buty.

 

Bardzo ważne jest przy każdej aktywności, aby zwracać uwagę na dobrze dobrane buty, które pomogą w prawidłowym rozwoju i wzroście stóp.

————————–

Tekst powstał we współpracy z portalem www.babyboom.pl.

Wyświetleń: (30)